Currently reading

Mrs. Dalloway
Virginia Woolf, Maureen Howard
David Copperfield
Charles Dickens, Jeremy Tambling

Kameralna tragedia o tym, jak wyszedłem po papierosy i ubrałem dwa różne buty.

Dziennik - Pilch Jerzy

Dziennik Pilcha, po którym można by spodziewać się tuzinów krągłych, cioranowskich sentencji o egzystencjalnym bólu i lęku, zaspokaja owo oczekiwanie w stopniu zaledwie umiarkowanym (ale gdy już się pojawiają – o matko, jakżeż są soczyste). Dużo miejsca zajmują za to rozważania o ewangelikach i ich miejscu w arcykatolickiej Polsce, sporo – co uważam za szczególnie wartościowe – wypisy z bieżących lektur, myśli o pisarzach i literaturze, komentarze do artykułów prasowych. Mimo odżegnywania się od polityki – jest też nieco o szczególnie ważnych wydarzeniach, które miały miejsce między 21 grudnia 2009 roku a 21 listopada 2011 roku. Dla kogoś, kto jego książek nie czytuje namiętnie, wszystko to brzmi dość sucho i nudnie, ale wystarczy powiedzieć, że język Pilcha niewiele różni się od tego, który stosuje w prozie – i uważam to za wystarczającą rekomendację. Gorzka ironia i wisielczy humor jako komentarz do naszej rzeczywistości wydają się być wielokrotnie lepsze, niż głęboka i poważna analiza. A ilość autocytatów jest wprost urocza (Swoich książek nie czytam i nie pamiętam, co gdzie napisałem), co dla miłośników Pilchowej prozy będzie niezwykle miłym akcentem. I dzięki temu, nawet obszerne fragmenty poświęcone piłce nożnej czyta się wspaniale.

 

 

Oczywiście nadal istnieje kilka pytań, na które wciąż nie ma wiarygodnego responsu, obawiam się jednak, Panie Boże, że jest to tylko kwestia czasu; pokolenie młodych wilczków, co zagadkę bytu rozgryzie, już przybywa z kosmosu, już wyłazi z brzuchów swych nieszczęsnych matek, niektórzy może już chodzą do zerówek; strach, owszem, człowieka oblatuje, strach tym większy, że (źle powiedziałem) oni nie tyle zagadkę rozgryzą, oni podejmą decyzję, że ją rozgryźli, a tego rodzaju przypadki są zawsze tysiąc razy groźniejsze. Na razie jednak bez histerii, na razie jaki taki spokój, na razie ChIWD.